Rozrywka

Czy Frank Underwood wygrałby wybory w Polsce?

Doskonale wiecie że uwielbiam serial House of Cards. Jest w nim pełno ciekawych motywów. A że mieliśmy kampanię wyborczą a dzisiaj są wybory to część z nich można odnieść do aktualnych wydarzeń.

Sporo osób już na Facebooku deklarowało na kogo zagłosuje w tych wyborach. W ten sposób trafiłem na wydarzenie:

 

Już wiem na kogo zagłosuję.

Posted by swietny.in on 6 maja 2015

 

I wtedy zacząłem się zastanawiać: Czy kampania Underwooda pasowałaby do polskich realiów? Czy miałby szansę wygrać z tegorocznymi kandydatami? W przypadku niektórych kandydatów nie miam wątpliwości, że Underwood okazałby się lepszy. Ale co byłoby powodem takiej przewagi?

Pewny jestem że byłoby to jasne nakreślanie problemów podczas kampanii. Zauważcie, że każdy z kandydatów na prezydenta kreśli przed nami wizję: co zrobię jak dojdę do władzy, co się zmieni, jak będzie gdy wygram wybory. Żaden z kandydatów nie podkreśla krajowych problemów w taki sposób, że dotykają każdego z nas. Kandydaci za problemy winią partię opozycyjną, a potem uważają problem za rozwiązany i proponują postulat zupełnie nie związany z polskimi uciążliwościami.

Samo przemówienie Underwooda mogłoby być ciekawe w polskich realiach. Pozwoliłem sobie zaadaptować fragment przemówienia Franka na polską sytuacje:

Dobry wieczór.
Zbyt długo, my w Warszawie was okłamywaliśmy.
Mówiliśmy że jesteśmy tu po to aby wam służyć, faktycznie, służyliśmy tylko sobie.
Dlaczego? Kierujemy się tylko tym aby być ponownie wybrani.
Nasza potrzeba by pozostać u władzy przysłania nasz obowiązek kierowania państwem.
To kończy się dzisiaj.
Dzisiaj, powiem wam prawdę.
Prawda brzmi: sen o wspaniałej Polsce to kłamstwo.
Ciężka praca i życie według zasad nie gwarantuje sukcesu.
Wasze dzieci nie będą miały lepszego życia od waszego.
Prawie 2 miliony z was nie może znaleźć pracy, nawet jeżeli desperacko jej poszukuje.
Jesteśmy sparaliżowani przez bezpieczeństwo narodowe, ochronę zdrowia, system emerytalny.
I to jest główny problem: emerytury.
Zrozumcie mnie jasno.
Nie macie prawa do niczego.
Nie macie prawa do niczego.
Polska została zbudowana w duchu socjalizmu.
Państwo dbało o to abyś miał pracę a tym samym godne życie
Emerytura była tobie gwarantowana.
Problemem na Wiejskiej jest fakt, że w tych czasach nie dajemy wam narzędzi aby tą przyszłość budować.
Jedyną drogą dla nas, aby wam służyć jest danie wam możliwości abyście zaczęli służyć sobie.
Cóż, to dokładnie to, co mam zamiar zrobić.
Bez ogródek.
Dać wam pracę.
Dobrze płatną pracę.
(…) Dziękuję i niech Bóg błogosławi III Rzeczpospolitą Polską

Tekst przemówienia przetłumaczyłem i zmieniłem kilka zdań. Rdzeń jak i sens pozostał bez zmian. Pochodzi ono z sezonu 3 House of Cards (Uwaga spoiler, oto prawdziwe przemówienie dla zainteresowanych: President Underwood’s Speech – House of Cards Season 3 )

W stosunku do aktualnej sytuacji w Polsce, czyli masowych wyjazdów za granicę, lekko urealnione przemówienie pochodzące z filmu pasuje całkiem nieźle. I myślę, że idealnie wpisuje się w polskie realia. Przemówienie dotyczy dwóch rzeczy: emerytur ( a pośrednio ZUSu do którego większość z nas pała nienawiścią) i bezrobocia. Są to popularne w Polsce problemy,  moim zdaniem w kampanii powinno chodzić o popularność, a w szczególności konkrety.

Ciekawe jest również sam sposób prowadzenia serialowej kampanii. Koncentracja na problemie, nagłośnienie go i zaproponowanie rozwiązania. Bez żadnych innych postulatów, bez kreślenia wizji o tym jak będzie, gdy siądę na prezydenckim stołku. Tylko jeden duży, konkretny problem i jedno konkretne rozwiązanie, ot cały plan kampanii.

Co ciekawe, taki rozwiązanie zostało zastosowane przez Kukiza w przypadku jednego z postulatów czyli JOWów. Widać było koncentrację na tym rozwiązaniu, ale moim zdaniem brakło koncentracji na problemie i jego wyraźnym przedstawieniu.

Wracając do postawionego pytania: Czy Frank Underwood wygrałby wybory w Polsce?

Jakbyśmy zaadaptowali coś więcej niż tylko przemówienie, byłoby to całkiem możliwe, o ile ten nasz polski Anderłód nie byłby kimś nowym w polityce i znał mechanizmy nią rządzące. Ktoś kto świadomy jest problemów i umie je wyraźnie wskazać, ktoś nowy z tylnych rzędów politycznej układanki  miałby szansę na polski, twardy “stołek prezydencki”.

2 komentarze

  • the Cieniu napisał(a):

    Franek Podleśny – głosowałabym w sumie :D przynajmniej w kampanii są jakieś konkrety, koleś jest nastawiony na cel, chce coś stworzyć, coś przydatnego po sobie zostawić, to jest super :D
    Fajny pomysł na tekst i tłumaczenie przemówienia :)

  • Łukasz Święciak napisał(a):

    W sumie wyszło bardzo polskie imię i nazwisko, nie wpadłem na to :D
    Chociaż trochę mało poważnie brzmi jak zestawimy to z obrazem serialowego Franka.

    Taki Franek to byłby dobry kandydat w polskich, podwórkowych warunkach.

Dodaj komentarz

All rights reserved Łukasz Święciak