Rozrywka

Dlaczego nie zagram w Battlefield: Hardline… nawet gdybym mógł

19 marca premiera nowego Battlefielda o nazwie Hardline. Nawet gdyby mój laptop tą grę pociągnął nie kupiłbym jej, bo nie wprowadza niczego nowego w tą serię.

Wszystko kręci się wokół starć pomiędzy policją a terrorystami/złodziejami. Do dyspozycji oddano nam pełny arsenał broni, w którym znajdzie się nawet paralizator oraz, co ciekawe, młotek. W tej odsłonie gry zaobserwowałem zwiększenie dynamiczności rozgrywki, wpływ na to ma zastosowanie celów, które zmieniają położenie. Możliwe, że dynamiczność poprawiło zmniejszenie powierzchni map oraz zwiększenie liczby pojazdów.

To co również cieszy to grafika. Nadal korzystająca z silnika FrostBite3, czyli możemy doświadczyć zmieniającej się pory dnia czy zmiany warunków pogodowych. Czyni to rozgrywkę ciekawą a czasem nieprzewidywalną.

Nadal posiadam BF3 i nie rozstałem się z tą grą dla BF4. Mimo, że BF4 dość porządnie rozszerzał rozgrywkę, ulepszał fizykę no i miał lepsze funkcjonalności. Ale to co EA zrobiło przy tworzeniu Hardline nie zachęca mnie, ciągle grającego w BF3, do zakupu.

Mam wrażenie, że Hardline jest modyfikacją do BF4, która zmienia modele postaci, dodaje kilka map no i kilka nowych trybów rozgrywki. Cała reszta nie pozostaje zmieniona. Rozumiem zmianę dynamiki rozgrywki, ale zwiększając ją w BF4 to kwestia małych poprawek. W grze nie dostrzegam tych miesięcy pracy nad opracowaniem nowego produktu. Nie widzę jak EA mogłoby przedstawić tą grę jako coś nowego, rewolucyjnego, śmiałbym się jakby zastosowali ulubione słowo branży, czyli next-gen.

Nie wiem ile studio pracowało nad tą grą, dla mnie nie widać w tej produkcji niczego nowego, nie dostrzegam powodów aby po rozgrywce powiedzieć “łał, ale to dobre” i znów wrócić do grania wciągnięty opracowanymi rozwiązaniami. Dla mnie kupno modyfikacji w cenie nowej gry z górniej półki to przesada, tym bardziej, że próbuje się to wcisnąć pod łatką czegoś totalnie nowego, rewolucyjnego.

Dodaj komentarz

All rights reserved Łukasz Święciak