Life

Kim ty w ogóle jesteś… – czyli o trenerach rozwoju osobistego

By 11 kwietnia 2015 2 komentarze

Lubimy gdy ktoś mówi nam jak mamy żyć, dlatego tak przybywa nam “doradców”. Na szczęście nie mam ochoty słuchać… pajaców.

Średnio co tydzień na mojej Facebookowej tablicy pojawia się kolejna oferta dotycząca rozwoju osobistego od domorosłych coachów. Narodziło się ich ostatnio tak dużo, tak wiele nazwisk, tytułów, że gdy wciskają ci kolejny “rewolucyjny” program życiowych zmian, ciężko zareagować inaczej niż Grucha z Chłopaki nie płaczą.

Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś w kreatywny sposób sobie zarabia, ale w tym przypadku, gdy ktoś o nazwisku które słyszę pierwszy raz, mówi mi jakimi zasadami mam się kierować aby osiągnąć sukces, z automatu zapała się czerwona lampka. Ok, napisał na swojej brzydkiej stronie internetowej (stanowcza większość ma brzydką stronę internetową) jakie jest jego hobby, co go interesuje i jaki to wspaniały jest. Niestety to nie spowoduje, że naglę będę się kierował w życiu tym co ujął w poradniku wideo, pdfowym wydaniu płatnej książki, nie mówiąc o szkoleniach.

Śmieszne dla mnie jest również to jak “coach” cytuje własnego siebie, i podaje te własne, spreparowane cytaty klientom. Według mnie cytat musi nieść ze sobą jakąś wartość, tło, doświadczenie. Gdy połączymy cytat z nazwiskiem, które ciężko znaleźć w wikipedii, nie mówiąc o prawdziwej encyklopedii, wychodzi nam zwykłe, mało znaczące zdanie.

Rozumiem poniekąd rozwój tego biznesu, jak i zainteresowanie takimi osobami. Oni zarabiają, bo większość z nas lubi jak ktoś pomaga nam podejmować decyzje, lubimy być zewnętrznie kierowani, lubimy być pod wpływem czyjegoś doświadczenia aby się nie “sparzyć”.

Atrakcyjnie łatwe wydaje się rozpoczęcie takiego biznesu. Aby zostać paratrenerem rozwoju osobistego wystarczy mieć gadane, stworzyć stronę, content i wyłożyć trochę kasy na promocję. Co w tych czasach ani nie jest kosztowne, ani nie zajmuje to również dużo czasu.

Są na rynku osoby, którymi można się zainteresować, bo posiadają doświadczenie, osiągnęli sukces w biznesie i mają się czym dzielić z innymi. Znaczącą przewagą na rynku rozwoju osobistego są osoby, które robią to ze względu na łatwość tego biznesu. Przecież każdy chciałby podróżować po Polsce i zbierać przykładowe 300zł od osoby za wejście na spotkanie z nim.

Swoją drogą ciekawe jest nazewnictwo: rozwój osobisty. Wynika z tego że każdy z nas powinien podchodzić do tego sam, w własnych myślach, realizować własny plan a nie słuchać kogoś innego. Poniekąd z tej przyczyny nie skorzystałem z “trenera”. Moje życie, moje zasady i decyzje, czasem złe, ale tak się buduje doświadczenie, aby na starość mieć co gówniarzom opowiadać.

2 komentarze

  • Antoni Kowalczyk napisał(a):

    Zgadzam się! W internecie wszyscy kwapią się do doradzania innym, może i słusznie, ale czy nie lepiej porozmawiać z przyjacielem niż płacić kasę wątpliwym specjalistom?

  • Łukasz Święciak napisał(a):

    Dzięki za komentarz. Mam taką małą informację, dodaj link bloga do swojego profilu disqus. Blogerzy nie tolerują dzielenia się linkami w komentarzach, oszczędzi ci to banów na innych blogach. Ja na razie delikatnie to toleruję.

Dodaj komentarz

All rights reserved Łukasz Święciak