W tym wpisie walczą ze sobą moje dwie osobowości: ta oszczędna, racjonalna z tą po zarządzaniu i marketingu. Jedna stara się szukać głupoty w konsumpcji. Druga stoi po stronie marki i dopinguje działania kreowania coraz to lepszych produktów i sposobów ich promocji.

Zawsze byłem pod wrażeniem tego co się dzieje i co robią marki branży odzieżowej, a dokładniej streetwearu przez duże S. Wyobraźcie sobie taką sytuację, że zaraz po otwarciu sklepu online padają wasze serwery od ludzi chcących kupić wasze produkty. Jeżeli nie padną, to stan produktów zeruje się w przeciągu kilkunastu minut.

Takie marki i produkty istnieją, wspomniana sytuacja to coś normalnego we wcześniej wspomnianej branży mody ulicznej. Co musi zrobić marka, żeby wokół siebie zebrać grupę fanów wyznawców gotowych nocować pod sklepem, stać w kolejkach jedynie po to, aby kupić produkt z jej znaczkiem? Odpowiedź jest dość zaskakująca, wystarczy zadbać o jakość swoich produktów i produkować ich mało, tak ja robi to Supreme.

Biała futura na czerwonym tle – Supreme

Mistrzostwo w pozycjonowaniu swojej marki, generowaniu kolejek i hajpu wokół swojej działalności moim zdaniem osiągnęła marka Supreme.

Supreme postało w 1994 roku z inicjatywy Jamesa Jebbia. Firma początkowo funkcjonowała jako zwykły sklep oferujący produkty marek zewnętrznych oraz wyposażenie do skateingu. Dedykowane produkty Supreme powstały jako odpowiedź na potrzeby środowiska skaterów potrzebujących produktów, które wytrzymają ostre katowanie podczas jazdy na desce.

Ciekawostką w przypadku tej marki jest sama postać jej twórcy. James Jebbia nie jeździł na desce, mimo to stworzył firmę dla skaterów bez wejścia w ich dość specyficzną społeczność – jest to dość niezwykłe, biorąc pod uwagę początki innych marek z tej branży. Zbiegiem czasu marka oddaliła się poprzez swoje działania od kojarzenia jej tylko ze światem skateboardu. Aktualnie, poprzez kolaborację z marką Louis Vuitton oraz popularność jej poduktów wśród celebrytów, zdecydowanie bliżej jej do wizerunku marki “high fashion”.

Ciężko nie wspomnieć o legendarnym logotypie marki, czyli białym “Supreme” w kroju “Futura” na czerwonym tle. Logo jest wyraziste i energiczne a za razem idiotycznie proste. Dzięki temu, niezwykle łatwo zapada w pamięć i powoduje, że zawsze będziemy je skądś kojarzyć.

Supreme poprzez swoje działania promocyjne (a właściwie ich brak) sprawia wrażenie firmy wyjątkowej, działającej wbrew jakichkolwiek zasad. Jednak, to co najbardziej charakterystyczne dla Supreme, czyli kolejki i horrendalne ceny produktów odsprzedawanych na portalach aukcyjnych, najlepiej wyjaśnią słowa twórcy marki:

Nie troszczymy się o swój image, chcemy po prostu robić świetne rzeczy, sezon po sezonie. Nie chcemy robić wszystkiego dla wszystkich. Nie chcemy zadowalać mas. Po prostu chcemy rozwijać się w swoim powolnym tempie. Brand nic się nie zmienił od ponad 20 lat. To dla nas jasne i proste.

James Jebbia

 

Takie założenia spowodowały, że po produkty marki Supreme ustawiają się kolejki. Supreme nie tworzy limitowanych kolekcji, produkuje małą ilość danego produktu jedynie po to, aby nie zalegał na magazynach. Sposób promocji i dystrybucji jest ściśle powiązany. Na początku następuje ogłoszenie produktów marki wraz z ilością sztuk oraz datą “dropu” – czyli otwarcia możliwości kupna produktu. Później jest już tylko hajp, szaleństwo i kolejki.

Nowi niewolnicy Westa

Patrząc na zdjęcia pokazujące kolejki do sklepów m. in. Supreme, ciężko nie odnieść wrażenia, że pewnie działania marek i sposoby ich promocji zaszły za daleko. Ciężko też nie odnieść wrażenia, że ktoś kogoś nie szanuje – i na pewno nie tyczy się to klienta. Nie mogę się postawić w roli osoby stojącej w takiej kolejce, jest to opinia subiektywna, ale spędzenie nocy na chodniku pod sklepem tylko po to, żeby kupić nowe buty, wydaje się dość ostrą przesadą. W tym przypadku nie mówimy o zwykłej konsumpcji, a raczej czymś bardziej przerośniętym, hiperkonsumpcji – kupowaniu rzeczy nie potrzebnych, rzeczy które łatwo można zastąpić tymi bez logo marki i stojącym za nią komunikatem, który wywiera na nas tak silny wpływ.

W pisaniu tego tekstu towarzyszy mi utwór Kanye Westa – New Slaves, jego tematyka idealnie oddaje to dzieje się z naszymi pobudkami konsumpcyjnymi. Mam wrażenie, że w pewnym momencie część z nas stała się niewolnikami marek. Staliśmy się tak podatni na ich komunikaty, że zatraciliśmy zmysły czuwające nad sensem wydawania naszych pieniędzy.

Na naszej słabości skorzystał sam West, zaobserwował ten trend, i stworzył własne kolekcję ubrań oraz butów, o które walczą kolekcjonerzy i stoją po nie w kilometrowych kolejkach. Motyw? Dlaczego to zrobił? West mówi o tym w “New Slaves”, chodzi o to żeby nie stać po złej stronie barykady. Jedna strona to prosty konsumpcjonizm, druga strona to kreacja, tworzenie rozwiązań i produktów, które przyciągają uwagę mas, generują hajp, gromadzą tłumy. Myślę, że po więcej wniosków warto wrócić do przytoczonego kawałka, potem pozostaje nam jedynie stanąć po właściwej stronie barykady i zacząć tworzyć.

Źródło informacji o Supreme: http://www.theillest.pl

Dodaj komentarz

All rights reserved Łukasz Święciak